Jak wiadomo, w Łysej Górze nazwa „Krakus” znaczy bardzo wiele. Dotyczy wszakże stowarzyszenia miłośników Łysej Góry, klubu HDK, ponad wszystko- leżącego w centrum wsi amfiteatru, który był świadkiem nie jednej hucznej zabawy i niezliczonych występów artystycznych. Okazuje się, że owa nazwa została na trwałe ugruntowana w roku 1958, kiedy to założone zostało stowarzyszenie „Krakus”, które wg założeń m.in. Franciszka Mleczki, miało unifikować działania różnych grup i organizacji istniejących w naszej wsi w zakresie oświaty i kultury. Założycielom przyświecała również wizja budowy upragnionego z dawna domu kultury (który jeszcze i teraz- po 50-ciu latach- pojawia się w głosach mieszkańców Łysej Góry), miał on nosić imię Józefa Morysa „Oświaty”, który w pamięci rodaków zapisał się jako człowiek szlachetny i przepełniony marzeniami o rozwoju edukacji w rodzinnej miejscowości. Teren, którym dysponowało stowarzyszenie, według autora książki „Wieś rodzinna wzywa”, był w Łysej Górze odwiecznie nazywany „Krakowem”, zaś mieszkaniec owej parceli Karol Macheta, zyskał swego czasu miano właśnie „Krakusa”. Nikomu nie trzeba chyba tłumaczyć jak cennym w naszym lokalnym krajobrazie jest zatem istniejący od 1962 roku amfiteatr. Za cały komentarz niech posłuży jedno tylko pytanie- czy jest drugie takie miejsce, gdzie muzyka tak pięknie rozchodzi się po wzgórzach i czy gdzieś jest podłoga, która zdzierżyła zapędy tylu tancerzy i tak lekko niesie nogi w zabawie?!

Piotr Matura