KOŁO GOSPODYŃ WIEJSKICH W ŁYSEJ GÓRZE


Tradycja KGW w Łysej Górze sięga według niektórych źródeł lat dwudziestych ubiegłego stulecia. Roku 1927 dotyczy bowiem pierwsza wzmianka o jego działalności. Działalność owa polegała zaś na organizowaniu rozmaitych kursów dla młodych kobiet z Łysej Góry, które pragnęły zdobyć wiedzę i umiejętności niezbędne w prowadzeniu domu i wychowaniu dzieci. W roku 1934 zorganizowano zatem kurs szycia i kroju. Lata 1934-38 przyniosły z kolei uruchamiane kilkakrotnie kursy przetwórstwa owocowego, gotowania i pieczenia, także-co szczególnie ważne- naukę opieki nad dziećmi, która była niezwykle przydatna w czasie okresów wytężonej i czasochłonnej pracy na roli, zwłaszcza podczas żniw. Okazuje się, że kursy cieszyły się dużym powodzeniem, przyciągając nawet do czterdziestu uczestniczek. Nie mniejszym poparciem i zainteresowaniem odznaczały się powoływane do życia w lecie półkolonie. Te swoiste przedszkola utrzymywane wspólnym nakładem władz powiatowych (opłacenie kadry pedagogicznej) i łysogórskich rodziców (wyżywienie dzieci) również gromadziły nawet po trzydzieścioro dzieci. Ten rodzaj aktywności zaowocował po wojnie szybkim zaistnieniem w Łysej Górze profesjonalnie prowadzonego przedszkola.

Lata II wojny światowej były dla członkiń łysogórskiego KGW niezwykłym doświadczeniem. Choć nasza wieś szczęśliwie znalazła się na peryferiach krwawych zmagań wojennych, jej mieszkanki nie szczędziły zaangażowania w działania konspiracyjne. Wiele z nich działało w ramach Zielonego Krzyża (należało do niego czternaście kobiet), przygotowując się do m.in. udzielania pomocy rannym i chorym. Nieobce było im również wspieranie tajnego nauczania oraz dystrybuowanie tajnej prasy. One też nie wahały się przed udzieleniem pomocy lotnikom zestrzelonym w okolicach Łysej Góry podczas lotów wspierających walczącą w powstańczym trudzie Warszawę. Jak podaje kronika, pierwszoplanowymi postaciami w tych latach ciężkiej próby były następujące kobiety: Zofia Ogar, Władysława Kijak, Maria Gurgul, Helena Macheta, Zofia Rzepa, Zofia Kural, Helena Mytnik, Małgorzata Mytnik.

Po zakończeniu wojny w Łysej Górze nastąpił niezwykle dynamiczny rozwój gospodarczy i społeczny. W latach 1945-46 wieś została zelektryfikowana, począwszy od roku 1947 do życia budziły się: Spółdzielnia Pracy Rękodzieła Artystycznego „Kamionka” oraz Zasadnicza Szkoła Rzemiosł Artystycznych, działał także Związek Młodzieży Wiejskiej „Wici”. W takich oto okolicznościach w roku 1950 pod przewodnictwem Małgorzaty Sachowej doszło do reaktywacji KGW. Do pracy w tym zrzeszeniu przystąpiło niezwłocznie aż trzydzieści siedem łysogórskich gospodyń.. Charakter działalności wpisał się zupełnie w przedwojenną tradycję, tak więc głównym przedmiotem zainteresowania uczyniono edukację rolniczą (m.in. prowadzono poletka doświadczalne, uprawiano len jako roślinę przemysłową). Sukcesem w owych latach było zakupienie wspólnymi środkami pralki elektrycznej, która służyła członkiniom Koła. W roku 1960 liczba członkiń wzrosła do sześćdziesięciu siedmiu! Kolejne lata przyniosły rozszerzenie działalności- powstała prężna odchowania piskląt, oraz wypożyczalnia naczyń odgrywająca poważna rolę w organizacji wszelkich imprez o charakterze masowym, szczególnie wesel.

W roku 1969 w Łysej Górze pojawiła się postać światowego formatu- miejscowe gospodynie gościły wówczas bohaterkę ZSRR, pierwszą kobietę w kosmosie, Walentynę Tiereszkową. Szeroko rozpisywało się na ten temat popularne wówczas czasopismo „Gospodyni”. Na jego łamach można było przeczytać m.in. następującą charakterystykę kosmonautki: Uosobienie kobiecego czaru, wdzięczna, wiotka sylwetka, serdeczny, łagodny uśmiech, zniewalający każdego i każdą, kto się z nią spotka, bezpośredniość w obejściu i jasne, mądre spojrzenie- oto cała Walentyna. A jeśli tego było mało: Tak niedawno była zwykłą młodą dziewczyną, córką traktorzysty i robotnicy z jarosławskiej fabryki, a potrafiła kierować 6 lat temu statkiem kosmicznym, dziś kieruje całym ruchem kobiecym w ZSRR, w codziennym zaś życiu jest najczulszą żoną i matką… ile w tym prawdy, ile kurtuazji- dziś już nie wiemy, pozostaje świadomość, że inny opis wysłanniczki wielkiego, bratniego narodu niosącej przesłanie pokoju i radości (zachwyconej przy okazji łysogórską ceramiką) nie wchodził wówczas w grę. „Gospodyni” nie raz zainteresowała się zresztą Łysą Górą, oto przykład:

Sto czterdzieści- oto liczba członkiń KGW w roku 1972. Łysogórskie kobiety brały wówczas udział w licznych kursach kulinarnych, drobiarskich, sadowniczych, koronkarskich, wystawach hodowlanych, także w zajęciach z zakresu… wiedzy politycznej. Kursy owocowały sukcesami, jak na przykład zwycięstwem w konkursie na największa odchowalnię kurcząt w województwie za rok 1975. Do ważnych przedsięwzięć należały także wielokrotnie organizowane wycieczki (Oświęcim, Leżajsk, Łańcut), które cieszyły się olbrzymim zainteresowaniem- zdarzało się, że uczestniczyło w nich jednorazowo nawet sto osób.

W latach osiemdziesiątych Koło Gospodyń Wiejskich ciągle działało z niemałą dynamiką. Wyróżnienia w rozmaitych konkursach, zebrania odznaczające się wielką frekwencją, współpraca z Kółkiem Rolniczym, okolicznościowe imprezy, wspieranie różnych wiejskich inicjatyw- tak wyglądała codzienność tamtego okresu. Im bliżej było przełomu roku 1989 roku, tym bardziej entuzjazm wydawał się stygnąć. Świadczą o tym chociażby kurczące się wyraźnie z biegiem lat wpisy na kartach kroniki KGW. Obecnie Koło wciąż funkcjonuje, choć jego działalność trudno porównywać z tą prowadzoną w apogeum istnienia poprzedniego ustroju. Wciąż jednak Łysa Góra może liczyć na pomoc swych gospodyń.

Opracował:

Piotr Matura

(na podstawie materiałów udostępnionych przez Panią Helenę Sachę)