Niewątpliwie dzień 26.06.2009 r. na długo pozostanie w pamięci łysogórzan. Potężne nawałnice nie ominęły naszej miejscowości. Po piątkowych burzach i niespotykanie wielkich opadach leniwa zazwyczaj Kisielina zamieniła się w nieokiełznaną górską rzekę. Masy wody runęły na najniżej położone tereny wsi i dokonały poważnych zniszczeń. Ucierpiało centrum wsi, prywatne posesje, infrastruktura drogowa. Zerwany asfalt, zdemontowany przez wodę chodnik, podmyte mosty, naniesione wszędzie śmieci, gałęzie i muł to niestety tylko niektóre pozostałości po nieszęściu jakie dotknęlo mieszkańców Łysej Góry. Żywioł wyrządził wiele szkód w domach prywatnych niszcząc ogrodzenia, podtapiając mieszkania, budynki gospodarcze, samochody. Ucierpiały także m.in. skupy owoców, Kółko Rolnicze, opustoszała Kamionka, budynek sklepu GS, stadion LKS Kłos . Woda nie oszczędziła także sąsiednich miejscowości. Fala przetoczyła się przez Sufczyn, mieszkańcy Bileczy z pomocą worków z piaskiem zaciekle bronili swych domostw przez kilkanaście godzin począwszy od sobotniego poranka. Spustoszenia nie ominęły również Porąbki Uszewskiej, Gwoźdzca, Grabna.
Być może warto w takim momencie podjąć nieco szerszą refleksję. Medialne doniesienia pokazują skalę tragedii w całym kraju, jak zwykle w takich przypadkach powraca dysuksja na temat stanu zabezpieczeń przeciwpowodziowych. Niestety temat ten staje się aktualny niemal wyłącznie w sytuacjach skrajnie kryzysowych. Wtedy właśnie mówi się o budowie zbiorników retencyjnych, naprawie i budowie wałów, monitorowaniu stanu rzek. Problem ten ma niewątpliwie także swoją wymowę w Łysej Górze. Nie idzie naturalnie o budowę potężnych zabezpieczeń przeciwpowodziowych, można też zdać sobie sprawę, że porządna regulacja brzegów Kisieliny to wydatek, którego lokalny budżet nie zdzierży, ale już zadbanie o brzeg rzeki poprzez oczyszczanie go z zarośli, nie zaśmiecanie koryta, usuwanie wszelkich przeszkód, którę mogą powodować spiętrzanie wód jest realne i konieczne. Nie jest to opinia zrodzona z polskiej “mądrości po szkodzie” , ale echo rozmów z osobami, które były najbardziej zagrożone wylewami Kisieliny, a uniknięcie zalania domów zawdzięczają głównie własnej dbałości o drożność koryta rzeki w swoim bezpośrednim sąsiedztwie.
Pozostaje mieć nadzieję, że władze nie będą obojętne na tak trudną sytuację i najbardziej poszkodowani otrzymają należytą pomoc. Nie oglądamy się jednak wyłącznie na władze, w takiej chwili szczególnego znaczenia nabiera solidarność międzyludzka i sąsiedzka pomoc- nie pozostawajmy obojętni na straty ludzi, którzy mieszkają i żyją obok nas, ciekawość zastąpmy gotowością pomocy!
Poniżej zdjęcia autorstwa Krzysztofa Wołka
Komentarze (4) do " Krajobraz po burzy "
Skorzystaj z RSS-u komentarzy do tego wpisu lub użyj adresu trackback.Fakt było strasznie, zjawisko niecodzienne, było dużo oglądających, fotografujących współczujących, ale żeby tak na drugi dzień wziąść się do roboty, (chodzi mi głównie o tych, których nie zalało, bo poszkodowani mieli co robić) i zacząć sprzątać wieś, to jakoś trudno było kogoś takiego zobaczyć poza naprawde nielicznymi i do dziś obrazki okropne, brakuje pospolitego ruszenia i zbiorowej odpowiedzialności
Takie czasy, mało już jest takich którzy cokolwiek zrobią społecznie. A sprzątać to trzeba po prostu na bieżąco. Gdyby nie te płynące śmieci skutki tej powodzi byłyby pewnie znacznie mniejsze.
A jednak mieszkańcy a może i pomoc gminy spowodowały że droga przez wieś nabiera pierwotnego wyglądu mimo zniszczeń powodziowych.
To było naprawdę straszne, wiem co to jest, miałam prawie 150 cm wody w piwnicy. Dobrze, że są jeszcze ludzie(myślę o straży), którzy ludziom pomagają bez względu na okoliczności. Zaraz po 20:00 kilka telefonów od sąsiadów, czy przypadkiem nie trzeba coś pomóc. Sami ofiarni, a jak przyjdzie co do czego to przychodzą do poszkodowanych po to,żeby porozmawiać, a o żadnej pomocy nie było mowy. Tylko rodzina z dość daleka pomagała. Taka Polska rzeczywistość.;(
Leave A Reply